Nowości | Wprowadzenie | Opis | Zadania | Poziomy| Czary| Bohaterowie | Glosariusz | Wrogowie
Napisy Końcowe | Mapy | Galeria | Biblioteka EOB | Powieść| Pobierz | Linki | YouTube




Description





http://www.gry-online.pl

      Druga odsłona kultowej serii gier cRPG, rozgrywającej się w świecie Advanced Dungeons & Dragons i przez wielu, uważana za najlepszą w cyklu. Tym razem nasi bohaterowie, muszą zbadać dziwne zjawiska w tytułowej świątyni Darkmoon, na polecenie arcymaga Khelbena, stacjonującego w znanym z pierwszej części gry, mieście Waterdeep. Nasza nowa przygoda rozpoczyna się więc w lesie, niedaleko świątyni, do którego wspomniany czarodziej zdecydował się nas niechybnie przenieść.

      Gra jest ogromna pod względem rozmiarów i ekstremalnie trudna. Przeprowadzane o każdej porze dnia i nocy walki z potworami, potrafią być tak samo emocjonujące, co denerwujące. Niektóre z nich, żeby przyniosły pożądany efekt, czyli zwycięstwo drużyny, trzeba będzie powtarzać kilkanaście razy. Sytuacji nie poprawia nawet przeniesienie doświadczonych już bohaterów z pierwszej części gry, a co dopiero rozgrywka za pomocą nowych postaci. W dodatku, gra zawiera niewybaczalny błąd, który uniemożliwia jej ukończenie, jeśli w naszej drużynie nie ma złodzieja. Można co prawda spotkać jednego po drodze, ale jeśli wtedy nie skorzystamy z jego chęci przyłączenia się do bohaterów, możemy śmiało rozpoczynać grę od początku.

      Większość aspektów związanych z tworzeniem i rozwojem postaci, którymi dane będzie nam sterować, nie zmieniła się od czasów pierwowzoru. Nadal mamy sześć ras do wyboru, tyleż samo profesji i duży zestaw cech charakteru, które w trakcie rozgrywki są w zasadzie niepotrzebne. Choć pod względem elementów przygodowych, jest lepiej niż w pierwszym Eye of the Beholder, gra nadal sprowadza się do rąbanki, w której siła bohaterów i efektywność władania bronią przetrze wszystkie szlaki. Po zlikwidowaniu czarnoksiężnika Drana Daggore i zakończeniu rozgrywki, można zapisać charakterystyki naszych bohaterów, które później da się z powodzeniem wykorzystać w trzeciej części gry.

Up



http://www.rpg.bajtnet.pl

      Po sukcesie pierwszej części grupa Westwood poszła za ciosem i zrobiła drugą część. Tym razem tytuł już tak nie nawiązuje do fabuły jak ostatnio, ale są momenty, gdy Beholderów jest tyle co pszczół w ulu. Jednak głównym przeciwnikiem jest Dran Draggore i rzesza jego popleczników w świątyni Darkmoon. Jak zawsze zaczynamy w mieście Waterdeep, ale tym razem to znany mag Khelben potrzebuje naszej pomocy. Sama akcja dzieje się już poza miastem. Lądujemy w lesie, ale fanów rozległych terenów Ishar muszę rozczarować. Las to dungeon o ściankach pomalowanych w drzewa. Ale i tak - zawsze to jakieś urozmaicenie. Ale ulepszeń jest tutaj więcej. Po pierwsze rozkład labiryntów zaprojektowano logicznie i z zamysłem. Teraz tworzą świątynię z rozległymi terenami wież, pomieszczeń pomiędzy, a i lochy także się znalazły. Ponownie brak autompaki, ale poziomy są jeszcze mniej skomplikowane niż w jedynce.

      Co do rozgrywki gry, to ta nie różni się w niczym od tej z pierwszej części, więc nie będę się powtarzał i odsyłam do recenzji jedynki, a przeczytanie recenzji w wersjach na Amigę także nie zaszkodzi. Powiem tylko co nowego. Pierwsza rzecz to możliwość importu drużyny z części pierwszej, a warto to zrobić, ponieważ nasza początkowa drużyna zaczyna od zera, a poziom trudności jest wyższy. Już na początku przyjdzie nam poszatkować hordę trupich lordów (ze 30 w jednej grupie). Jednak nie należy się przejmować, początkująca drużyna także sobie poradzi, ale częstotliwość odwrotów będzie odpowiednio większa. Kreator postaci jest ten sam, więc i mordki te same. Szkoda - tu już mogli coś dodać.

      Poziom trudności walk jest odczuwalnie wyższy. Przeciwników jest więcej i są silniejsi. Co ważne większość jest nowych, bardzo mała ilość się powtarza z pierwszej części. Są etapy, w których nie można spać lub używać magii. Ciekawostką jest fragment, w którym można odradzać stworki (wyglądają jak słonie) i nabijać doświadczenie do maksimum. Poziom trudności zagadek także wzrósł. Nowością są "gadające usta", które mówią zagadkami, a rozwiązaniem jest przyniesienie im żądanego przedmiotu, aby je połknąć. Więcej jest zdarzeń z komunikatami tekstowymi, co dopełnia element fabularny. Bo tak naprawdę nie wiemy co się dzieje złego w Darkmoon. W trakcie gry zbieramy informacje i sami kształtujemy sobie obraz rzeczywistości. Poznikały za to małe subquesty, które można było wykonywać w części pierwszej. NPC-ów jest więcej i są mniej przewidywalni np. klerycy oszuści czy taki jeden złodziej, który po zaproszeniu go do drużyny ucieknie przy pierwszej okazji.

      Grafika jest zauważalnie lepsza, choć tak naprawdę na tym samym poziomie co jedynka. Po prostu powsadzano wszędzie masę ozdobników w stylu wiszące dywany, świeczniki, witraże i tym podobne rzeczy, aby nie czuć było klaustrofobii lochów. W końcu to świątynia, a nie kanały. Pojawiły się drobne animacje i obrazki, ale ruchy potworków dalej są rwane. Dźwiękowo podobnie, ale jest więcej króciótkich melodyjek. No i nie popełniono błędu z jedynki. Mamy interko i odpowiednie zakończenie.

      Podsumowując można stwierdzić, że praktycznie w tej części wyeksploatowano wszystkie możliwości tej serii.

Up



http://www.ppa.pl

      Eye of the Beholder 2 - The Legend of Darkmoon stanowi kontynuację pierwszej cześci słynnego RPG. Każdy komu było dane zagrać w poprzednika, nie powinien odczuć jakichś diametralnych różnic dzielących oba tytuły. W zasadzie można powiedzieć, że mamy do czynienia ze swego rodzaju dalszym ciągiem przygód bohaterów. Nie myślcie jednak, że autorzy zaprojektowali kilka nowych poziomów i na tym cała rzecz się zakończyła. Nic bardziej mylnego. W Eye of the Beholder 2 usunięto większość błędów poprzednika, położono trochę mniejszy nacisk na fabułę i... podniesiono znacznie poziom trudności. Eye of the Beholder nie należał do gier łatwych, lecz druga cześć to już naprawdę wyzwanie. Fabuła zrzuca na nasze barki zadanie, polegające na sprawdzeniu co też takiego dzieje się w świątyni Darkmoon. Istnieją podejrzenia, że zamieszkujący ją klerycy nie pałają się białą magią, lecz praktykują coś znacznie bardziej mrocznego.

      Na początek, podobnie jak to miało miejsce w części pierwszej, możemy stworzyć własną drużynę śmiałków. Generator postaci nie zmienił się. Dodano jednak możliwość zaimportowania drużyny z części pierwszej. Autorzy wyszli ze słusznego założenia, że gracz mógł się zżyć ze swoją drużyną i będzie mu o wiele wygodniej i łatwiej eksplorować część drugą. Spostrzeżenie chyba trafne, lecz szkoda, że autorzy całą grę zbudowali właśnie pod tym kątem. Szczerze się przyznam iż nie wiem, czy jest możliwe przebrnięcie przez pierwsze etapy niedoświadczoną ekipą, która została wygenerowana na początku przygody. Miejscami poziom doświadczenia przeciwników jest nawet za wysoki jak na doświadczoną drużynę z części pierwszej. Przeciwnicy atakują w zatrważającej ilości nawet do 30 sztuk (!) lub działają w pojedynkę, lecz posiadają oręż (zazwyczaj magiczny), który jednym ciosem potrafi unicestwić naszą drużynę. Taki poziom zaawansowania przeciwnika wymusza stosowanie różnych strategii oraz taktyk dla różnych przeciwników. Istotnym też pozostaje fakt, że przeciwnicy na nowo się "odradzają". W efekcie, etap nigdy nie zostanie oczyszczony. Zawsze za rogiem może stać wróg. Znika więc, występujący w części pierwszej, element biegania po pustych labiryntach.

      Same etapy nie są tak rozbudowane jak w części pierwszej. Są znacznie mniejsze, mniej zagmatwane i pozwalają odczuć, że naprawdę wędrujemy po obiekcie przypominającym jakąś świątynię. Nie ma skomplikowanych przejść pomiędzy etapami, podobnie jak poprzednio trudno jest naprawdę "utknąć bez wyjścia". Na znaczeniu straciły portale przy pomocy, których można było teleportować się pomiędzy różnymi poziomami labiryntu. Wynika to z trochę innego rozłożenia poziomów, które nie są, wzorem z poprzednika czy Dungeon Mastera, kolejnymi piętrami jakiegoś większego kompleksu.

      W drugiej części znacznie bardziej odczuwalny jest wątek fabularny. Cel misji, piętnowanie napięcia i wokół czające się zło jest stale odczuwalne. Spotykamy postaci, które są chętne do pomocy, wskażą drogę, dołączą do drużyny. Niemniej wyłączono praktyczne całkowicie, znane z części pierwszej, wątki poboczne. Nie możemy już tutaj ratować króla Krasnoludów, nie możemy wykonywać ukrytych zadań i misji (przynajmniej mnie nie udało się nigdy do nich dotrzeć). Co się zaś tyczy zagadek, to oczywiście mamy tutaj wszystko to, co było w części pierwszej plus dodatkowe elementy, które weszły do kanonu gier z tego gatunku. Układanki i łamigłówki słowne są tutaj na porządku dziennym.

      Od strony wykonania i stylu graficznego obie części gry nie bardzo się różnią. W drugiej części zaznacza się jednak większe urozmaicenie, zarówno labiryntów jak i przeciwników, patrząc pod kątem znaczenia danego miejsca. To już nie są po prostu kolejne etapy (piętra), które wyglądają inaczej. Tutaj ten wygląd nabiera znaczenia. Schodząc w dół świątyni wchodzimy do pięciu poziomów lochów, podczas gdy schody na górę prowadzą na kolejne piętra, będące siedzibami poszczególnych klas kleryków. Warto wspomnieć także o występujących w trakcie rozgrywki animowanych przerywnikach oraz sporej interakcji z napotkanymi postaciami a i nawet wrogami. Od strony dźwiękowej druga część prezentuje się znacznie lepiej niż poprzednik. Krótkie motywy muzyczne, poza introdukcją, występują także w trakcie gry. Dźwięki również zostały znacznie poprawione. Jest ich więcej i są znacznie wyższej jakości. Engine gry także przeszedł zauważalne modyfikacje. Jest szybszy i płynniejszy. Schodząc już na temat tego typu technikaliów, wprowadzono możliwość dokonania zapisów stanu gry nie na jednej, lecz na sześciu pozycjach. Ekplorację lochów nadal jednak trzeba prowadzić z kartką papieru i ołówkiem - automappingu nadal brak.

      Eye of the Beholder 2 to klasyczna pozycja w dziedzinie gier RPG. Każdy rasowy fan gatunku nie może przejść obojętnie obok tego tytułu. Warto jednak zaznaczyć, że w porównaniu z innymi pozycjami, jest to tytuł niezwykle wymagający. Wymagania dotyczą głównie dużej ilości samozaparcia i cierpliwości, zwłaszcza przy grze bez zaimportowanej z części pierwszej drużyny. Jeżeli jesteś taką osobą, a wyzwanie i niebezpieczeństwo, na przeciw którego staniesz i będziesz się musiał zmierzyć, jest dla Ciebie niczym chleb powszedni, to Eye of the Beholder 2 z całą pewnością zapewni Ci mnóstwo rozrywki na wiele, wiele godzin.

      Gra zajmuje 4 dyski i do jej uruchomienia niezbędny jest minimum 1MB pamięci. Posiada możliwość zainstalowania gry na dysku twardym. Podobnie jednak jak w części pierwszej, gra na lepszych konfiguracjach jest niegrywalna z powodu prędkości. Należy posłużyć się degraderami lub sięgnąć po proste i wygodne narzędzie jakim jest WHDLoad. Przyznać muszę, że slave do drugiej części gry wykonany jest lepiej niż ten do części pierwszej i gra w ekstremalnych momentach nie zwalnia jak poprzednik.

Up